JAK DŁUGO JESZCZE…?

UDOSTĘPNIJ NA:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn
photo credit: Dr John2005 via photopin cc

photo credit: Dr John2005 via photopin cc

Jak długo jeszcze będziesz patrzeć w pustkę swoich myśli szukając siebie?

Jak długo jeszcze będziesz uśmiechać się nosząc w sobie ciernie?

Jak długo jeszcze będziesz iść pod wiatr, walcząc z jego siłą i potęgą?

Jak długo jeszcze będziesz mieszać łzy z deszczem swoich cierpień?

Jak długo jeszcze będziesz spacerować w chmurach zadowalając się tym, co ulotne?

Jak długo jeszcze będziesz kłaść się spać z myślami przepełnionymi niepokojem i lękiem?

Jak długo jeszcze będziesz widzieć tylko to, co chcesz, a nie to, co jest?

Jak długo jeszcze będziesz godzić się z tym, co dla innych właściwe i poprawne?

Jak długo jeszcze będziesz okłamywać siebie i swoje marzenia?

Jak długo jeszcze…?

Nie wiem jak długo…

 

Dlaczego nie nauczysz się odchodzić od tego, co już za Tobą, co przeszłe?

Dlaczego wybory, których dokonujesz nie pochodzą z głębi Ciebie?

Dlaczego nie pozostawisz tego, co w Tobie wątpliwe i przytłaczające?

Dlaczego tak bardzo boisz się siebie i tego, co powiedzą inni?

Dlaczego kłamiesz mówiąc, że już nigdy nie pokochasz i nie zaufasz?

Dlaczego odmawiasz sobie spokoju i pełnej radości z życia?

Dlaczego milczysz, kiedy tak łatwo powiedzieć kocham, dziękuję, przepraszam?

Dlaczego nie powiesz głośno o tym, jak bardzo kochasz i czego tak bardzo pragniesz?

Dlaczego nie zatrzymasz się i nie zachwycisz się tym, co już posiadasz, kim teraz jesteś?

Nie wiem dlaczego…

 

A teraz powiem Ci jak bardzo kocham i szanuję, bo życie jest za krótkie, aby cały czas zastanawiać się…

A teraz wyznam Ci jak pięknie myślę o Tobie życie moje, bo jesteś darem danym mi za nic…

A teraz opowiem Ci jak już teraz w myślach spełniam swoje marzenia, bo na takie życie właśnie zasługuję…

A teraz spojrzę Ci głęboko w oczy, bo nie boję się tego, co prawdziwe…

A teraz wtulę się w ramiona Ciszy, bo są najspokojniejszym zakątkiem świata…

A teraz zabiorę Cię na spacer, bo lubię szelest liści i powiew wiatru…

A teraz opowiem Ci jak porzuciłam wszystko i wszystkich, aby zrozumieć i odrodzić się na nowo…

A teraz dotykam i słucham Duszy swej, bo i Ona dotyka i słucha mnie…

A teraz zdradzę Ci jak uwielbiam zapach wanilii, bo przypomina mi, że życie potrafi być słodkie…

A teraz odkrywam przed Tobą to, co czuję, bo tylko tak mogę być prawdziwa i uczciwa…

A teraz przeczytaj to wszystko jeszcze raz, a nawet kilka razy, bo wiesz, że ja wiem, że Ty wiesz, że warto…  🙂

 

A TERAZ posłuchaj tej jakże przenikliwej piosenki, bo… dotyka i łączy jednocześnie…

UDOSTĘPNIJ NA:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

3 thoughts on “JAK DŁUGO JESZCZE…?

  • Jak długo jeszcze? nie wiem jak długo, staram się, ale dziewczyna mnie rzuciła i niekoniecznie radzę sobie. Byliśmy razem 2 lata i z dnia na dzień powiedziałą, że już mnie nie kocha. Kto tak robi? jak tak można? to zycie jest do bani! sorki, ale naprawdę staram się, tylko czasami tak jakoś czuję się zdołowany 🙁

    • Mati… tak długo jak będziesz nosił w swoim sercu żal i pretensje, tak długo nie zaznasz spokoju. Rozumiem Ciebie i wiem, że może teraz przechodzisz taki czas, że nawet nie chcesz zmienić swojego podejścia, nie chcesz myśleć inaczej, ale uwierz mi…nadejdzie taki dzień kiedy sam zadasz sobie pytanie: CO DOBREGO DAŁA MI TA NOWA SYTUACJA? CZEGO NOWEGO DOWIEDZIAŁEM SIĘ O TEJ OSOBIE? CZEGO PRAGNĘ TERAZ? Na spokojnie pomyśl sobie o tym… Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Mati, ja jestem w podobnej sytuacji, też pytałam dlaczego. W kółko dlaczego… I w końcu dotarło do mnie, iż to jest NIEISTOTNE. Nic absolutnie NIC nie jest w stanie wytłumaczyć/usprawiedliwić sprzeniewierzenia się miłości… Wszystkie odpowiedzi na pytanie „dlaczego” to właśnie taka próba znalezienia usprawiedliwienia, wytłumaczenia, wzięcia współwiny, a dalej rozgrzeszenia i wikłania się dalej w sytuację…bo gdyby nie to… to może jeszcze… NIE ! To racjonalizowanie doznanej krzywdy i próba manipulacji umysłu – a może jest w tym jakaś moja wina – otóż NIE. Nie ma takiej odpowiedzi na pytanie „dlaczego”, która usprawiedliwiłaby haniebny czyn. A więc cofnij swoją negatywną energię, gdyż trafia w próżnię ( wiem, Olu ) i żyj sobą… Uśmiechnij się do tej osoby… i wiesz, w sercu nie ma wtedy ani złości, ani zalu – one nie mogą go dosięgnąć … I…odzyskujesz swoją moc, sam z siebie odpuszczasz i właściwie nie masz czego wybaczać, bo stało się to samo, bez Twojego udziału. Tylko przestań pytać dlaczego i wycofaj swoją energię…
    Dzięki Olu…
    M:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 4 =